Katarzyna Skrzynecka szczerze o swojej sylwetce: „Gdyby mój mąż marzył o partnerce w rozmiarze XS, bez trudu by taką znalazł – ale to mnie wybrał i kocha właśnie taką, jaka jestem.”

Katarzyna Skrzynecka i Marcin Łopucki – miłość ponad presją i hejtem

Advertizement

Katarzyna Skrzynecka i jej mąż, trener fitnessu i kulturysta Marcin Łopucki, od lat uchodzą za wyjątkowo zgraną i kochającą się parę. Choć ich relacja emanuje wzajemnym szacunkiem i bliskością, nieustannie muszą mierzyć się z falą hejtu, który — niestety — najczęściej dotyka wyglądu aktorki. Ona jednak nie zamierza się tłumaczyć. A on? Otwarcie mówi, że kocha ją taką, jaka jest. Bez warunków i bez oczekiwań względem rozmiaru.

Katarzyna od dawna zdaje sobie sprawę, że popularność to nie tylko czerwony dywan i uśmiechy fanów. To również nieustanna presja, oceny i komentarze — często wyjątkowo brutalne. Jej figura, sposób ubierania się, fryzura – wszystko to bywa obiektem szybkich, pozbawionych empatii ocen w internecie.

I chociaż jej relacja z Marcinem to dla wielu przykład partnerskiej harmonii, to właśnie przy nim niektórzy oczekują, że powinna wyglądać jak modelka z katalogu sportowego. Sama zainteresowana ma na to jedną, wyjątkowo dojrzałą odpowiedź

– Gdyby Marcin marzył o żonie w rozmiarze XS, to bez problemu by sobie taką znalazł. Takich kobiet jest na świecie całe mnóstwo – powiedziała z uśmiechem w rozmowie z „Party”. – A ja? Gdybym nagle schudła 20 kilogramów, pewnie najpierw straciłabym biust – a zbyt go lubię, żeby się z nim żegnać! – żartowała.

Na co Marcin z humorem dopowiedział, że biust jego żony to ich wspólne dobro narodowe – nie tylko jej prywatna własność. Ich dystans i poczucie humoru to tarcza, którą osłaniają się przed złośliwościami.

Katarzyna nie ukrywa, że jej waga bywa zmienna — jak u większości kobiet. – Czasami jestem szczuplejsza, czasami nie. Gdy pracuję po kilkanaście godzin dziennie, nie mam czasu na siłownię czy liczenie kalorii. Ale jeśli trzeba – potrafię się zebrać i wrócić do formy. Tylko nie zawsze chcę – przyznaje ze śmiechem.

Podkreśla jednak jedną ważną rzecz – kobieta powinna akceptować siebie w każdej wersji. Niezależnie od rozmiaru.

Dla Marcina nie ma znaczenia, ile waży jego żona. Dla niego najważniejsze jest to, kim jest jako człowiek. I jak mówi – w każdej odsłonie podoba mu się tak samo.

Choć hejtu doświadcza regularnie, Skrzynecka nauczyła się nie przywiązywać wagi do tego, co mówią anonimowi internauci.

– Krytykują mnie za wszystko – mówi bez cienia żalu. – Ale prawda jest taka, że nie obchodzi mnie opinia ludzi, którzy nie mają odwagi spojrzeć mi w oczy. Cenię zdanie tylko tych, którzy są dla mnie autorytetami – mojej rodziny, przyjaciół, mentorów. A reszta? Dla takich mogę być „grubą krową” czy „zapomnianą gwiazdeczką”. Mam to absolutnie tam, gdzie światło nie dochodzi – kwituje szczerze.

Przez lata Katarzyna Skrzynecka zyskała miano jednej z najbardziej barwnych, ciepłych i prawdziwych postaci polskiego show-biznesu. Niezależnie od tego, co mówią inni – ona wie, kim jest. I z kim chce iść przez życie.

Advertizement