Mąż upokarzał mnie latami – aż pewnego dnia powiedziałam: dość
Znów ten zapach – cynamon i wanilia. Drżącymi dłońmi wyjmuję sernik z piekarnika. Tym razem musi być idealny.
— Masha, długo jeszcze? Goście czekają! — woła Andrzej.
Szybko kroję ciasto, układam maliny. Staram się nie myśleć o jego ostatniej uwadze: „Jak zawsze, dwie lewe ręce.”
Wchodzę do salonu, gdzie siedzi jego rodzina.
— A oto nasza mistrzyni wypieków! — kpi. — Mam nadzieję, że tym razem da się to zjeść?
Pierwszy kęs. Jego twarz wykrzywia się w teatralnym grymasie.
— Serio? Ten sernik jest suchy jak wiór!
— Przepraszam, ja…
— Ile razy mam powtarzać? 160 stopni! Każda idiotka by zapamiętała!
Śmiech wokół stołu. Zaciskam palce na tacy. Coś we mnie pęka.
Wieczorem, stojąc przed lustrem, widzę w odbiciu wypaloną kobietę. Kim się stałam? W tle słyszę Andrzeja, jak przez telefon wyśmiewa mój sernik.
Dość. Nigdy więcej.
Jeden wieczór, który zmienił wszystko
— Masha, oszalałaś? Rozwiąż mnie natychmiast!
Andrzej szarpie się w więzach przywiązanych do ramy łóżka. Patrzę na niego spokojnie – pierwszy raz od lat nie drżą mi ręce.
— Wiesz, co jest zabawne? — mówię miękko. — Przez dziesięć lat uczyłam się gotować dla ciebie. Ale nigdy nie było wystarczająco dobrze.
Jego oczy błyszczą strachem.
— Masha… to były żarty…
— Żarty? — śmieję się gorzko. — Jak ten, kiedy na oczach wszystkich powiedziałeś, że nie mogę zajść w ciążę, bo „nawet w tym jestem niekompetentna”?
Blednie. Pamięta ten wieczór. Trzy poronienia. Trzy razy piekło.
— I co teraz powiesz? Że to nie miało znaczenia? Że przesadzam?
Siadam na walizce, którą właśnie spakowałam.
— Co… co robisz? — jego głos drży.
— To, co powinnam zrobić dawno temu. Odchodzę.
— Nie możesz! Co ludzie powiedzą?
— Nie moje zmartwienie.
Piszę wiadomość do jego siostry: „Za kilka godzin zajrzyj do Andrzeja. Klucz pod wycieraczką.”
Jego krzyki za plecami milkną, gdy zamykam drzwi.
Na ulicy wciągam głęboko powietrze. Pierwszy oddech wolności.
Nowy początek
Tydzień później siedzę w małej kawiarni w Barcelonie. Przede mną kawa i notatnik – piszę historię swojego małżeństwa. Może inne kobiety znajdą w niej siłę, by powiedzieć dość.
Telefon wibruje. Wiadomość od Andrzeja:
„Zmieniłem się. Wróć.”
Usuwam ją bez czytania.
Wchodzę do piekarni, w której uczę się wypieków.
— Chcesz dziś spróbować sernika? — pyta starszy właściciel.
Uśmiecham się.
— Tak. Ale tym razem – tylko dla siebie.