NIE WYSZŁA ZA MĄŻ Nastia zbliżała się do kawiarni, gdy nagle usłyszała znajome głosy: — Daj spokój z tym jubileuszem — wymruczał Jewgienij tuż przy uchu jej najlepszej przyjaciółki.

Dobrze, że nie wyszłam za mąż

Nastia podchodziła do kawiarni, gdy usłyszała znajome głosy.

Advertizement

— Odpuść ten jubileusz — szeptał Jewgienij do jej najlepszej przyjaciółki, Lilii. — Chodź do mnie. Albo do ciebie. Nastia nie wróci.

— A jeśli wróci? Mam skakać przez okno? — zawahała się Lilia.

— Nie trzeba. Jeśli się zgodzisz, pokażę jej drzwi.

Nastia nie czekała na więcej. Trzy lata razem, rok wspólnego życia w jego mieszkaniu, a ona płaciła za wszystko. Czekała na zaręczyny, a on szukał „lepszej opcji”.

Pół roku temu straciła matkę. Jewgienij nawet nie pojechał na pogrzeb. „Sprzedaj coś” — rzucił beznamiętnie. Wtedy ją zabolało, ale się oszukiwała.

Teraz iluzje pękły.

Rzuciła się do pierwszej taksówki.

— Jedź! Szybko!

Telefon rozbłysnął.

— Gdzie jesteś? Ludzie pytają o ciebie!

Bez słowa wyrzuciła telefon przez okno.

Wpatrywała się w mijane światła, aż nagle coś ją tknęło.

— Dokąd jedziemy?

— Do domu.

Serce ścisnęło się jej z niepokojem.

— Jakiego domu? Zatrzymaj się!

— I co, wysiądziesz w środku pola? — kierowca parsknął śmiechem.

Nastia poczuła, jak strachem ściska ją za gardło. Powiedziała obcemu mężczyźnie, że nikt na nią nie czeka.

Spróbowała otworzyć drzwi, ale nie mogła znaleźć klamki. Ręce jej drżały.

Samochód nagle się zatrzymał.

— Wysiadaj.

— Nie ruszę się!

— Nie denerwuj się, Nasto.

Zamarła. Znał jej imię.

Podniosła wzrok.

— Siergiej?!

Przed nią stał jej dawny przyjaciel.

— Myślałaś, że taksówkarz?

— Czemu mnie podwiozłeś?

— Bo wyglądałaś, jakbyś chciała rzucić się pod koła.

— Ja…

— Nie tłumacz się. Pierwszy raz powiedziałaś mi tyle prawdy.

Nastia westchnęła, czując nagłą ulgę. Stała u progu swojego domu.

— Przyjechałem tu dla ciebie.

Objął jej drobną dłoń swoją ciepłą ręką.

— Jak dobrze, że nie wyszłaś za mąż.

Advertizement