Moja córka i zięć nie mieli własnego mieszkania, więc postanowiłam ich wesprzeć. Oddałam im swoje dwupokojowe lokum, a sama przeniosłam się do kawalerki mojej mamy. Chciałam, by mieli lepszy start i komfortowe warunki do budowania wspólnej przyszłości. Po narodzinach wnuka stałam się dla nich ogromnym wsparciem – codziennie pomagałam przy dziecku, robiłam zakupy, a nawet własnym kosztem przeprowadziłam remont w ich mieszkaniu, by czuli się jeszcze lepiej.
Pewnego dnia, będąc na zakupach, postanowiłam kupić więcej produktów, żeby podrzucić je córce. Mój telefon był rozładowany, więc nie mogłam jej uprzedzić o swojej wizycie. Gdy weszłam do mieszkania, zastałam ją siedzącą w salonie z teściową zięcia. Piły kawę i prowadziły rozmowę, a na stole leżały jakieś dokumenty. Kiedy przyjrzałam się im bliżej, poczułam, jakby nagle grunt usunął mi się spod nóg.
Z tych dokumentów wynikało, że moja córka i zięć planują spędzić Sylwestra z rodziną zięcia. Nigdzie nie było ani słowa o mnie ani o mojej mamie – mimo że to ja oddałam im swoje mieszkanie, poświęciłam czas, energię i serce, by im pomóc. Czułam się zdradzona i kompletnie niepotrzebna. Jak to możliwe, że nie zasłużyłam nawet na zaproszenie do własnego dawnego domu w tak wyjątkową noc?
Przez całe życie byłam blisko z córką. Wychowałam ją samotnie, a moja mama wspierała mnie na każdym kroku. Zawsze stawiałam jej dobro ponad własne, chciałam, by miała wszystko, czego potrzebuje. Nawet teraz, gdy sama mogłabym cieszyć się większym komfortem, oddałam jej swoje mieszkanie, wierząc, że to najlepsze, co mogę dla niej zrobić. A jednak teraz zostałam zupełnie odsunięta.
Wtedy przypomniałam sobie rozmowę z matką zięcia sprzed kilku miesięcy. Zadzwoniła, pytając, kiedy zamierzam przeprowadzić remont w „mieszkaniu dla młodych”. Zdziwiło mnie to, bo lokal był w dobrym stanie. Odpowiedziałam, że jeśli uważają to za konieczne, mogą sami coś zmienić. Wtedy usłyszałam chłodne: „Nie zamierzam inwestować w cudzą własność”. Teraz rozumiem, co miała na myśli. Stopniowo realizowała swoje plany – plany, w których dla mnie nie było miejsca.
Czuję się rozbita. Poświęciłam dla nich tak wiele, a teraz stoję z boku, jakby moja obecność nie miała już żadnego znaczenia. Boli mnie myśl, że w tak ważnych chwilach, jak Sylwester, nie jestem częścią ich życia. Nie wiem, jak spojrzę córce w oczy po tym, co zobaczyłam. Zdrada boli najmocniej, gdy przychodzi od tych, których kochaliśmy najbardziej.