Teściowa przedstawiła nam swoją propozycję – mieliśmy zamieszkać u niej, a nasze mieszkanie wynająć. Nie mieliśmy zbyt wielu opcji, więc zgodziliśmy się. Gdy mój mąż był w domu, traktowano mnie uprzejmie, ale gdy tylko wychodził, sytuacja diametralnie się zmieniała. Byłam natychmiast sprowadzana „do porządku” i nie miałam nawet prawa zbliżyć się do lodówki.

Piekło w domu teściowej – koszmar, który odmienił nasze życie

Kiedy znaleźliśmy się w trudnej sytuacji finansowej, teściowa zaproponowała rozwiązanie: mieliśmy przeprowadzić się do niej, a nasze mieszkanie wynająć, by podreperować budżet. Nie mieliśmy wielkiego wyboru, więc zgodziliśmy się na tę propozycję.

Advertizement

Na początku wszystko wydawało się w porządku. Gdy mój mąż był w domu, traktowano mnie uprzejmie, ale wystarczyło, że tylko wyszedł, a sytuacja diametralnie się zmieniała. Teściowa i szwagierka natychmiast sprowadzały mnie „do pionu” – nie miałam prawa nawet otworzyć lodówki bez pozwolenia.

Wielokrotnie próbowałam wyjaśnić mężowi, co się dzieje, ale nie chciał mi wierzyć. Twierdził, że jego matka i siostra nigdy by tak się nie zachowały. Gdy mówiłam mu o dziwnych rzeczach, jak np. tajemnicza lepka substancja na mojej szczotce do włosów, tylko przewracał oczami. Nie wiem, jak długo jeszcze bym to znosiła, gdyby nie pewne przełomowe wydarzenie.

Punktem zwrotnym był poranek, który wszystko zmienił

Tego dnia planowaliśmy jak zwykle wyjść razem – ja odprowadzałam dzieci do przedszkola, a mąż szedł do pracy. Jednak Tomasz źle się poczuł i postanowił zostać w domu. Wyszłam na chwilę, by załatwić kilka spraw, a gdy wróciłam, na korytarzu natknęłam się na Michała, partnera mojej szwagierki Magdaleny.

– Ej, ty! Skocz po piwo, i to szybko! – rzucił bezczelnie.

Spojrzałam na niego zszokowana.

– Co? Oszalałeś?

– Nie zrozumiałaś? Powiedziałem: szybko! Muszę to powtarzać?!

Wtedy z kuchni wyszła teściowa.

– Dokładnie! Niech w końcu zrobi coś pożytecznego, ta darmozjadka! Może jeszcze śmieci przy okazji wyrzuci?!

W tym momencie otworzyły się drzwi naszego pokoju i stanął w nich Tomasz.

Zapadła głucha cisza.

Teściowa natychmiast zniknęła w kuchni, a mój mąż podszedł do Michała, chwycił go za kołnierz i bez wahania wyrzucił ze schodów, ostrzegając, by więcej się tu nie pokazywał.

Magdalena próbowała interweniować, ale tylko bezradnie wzruszyła ramionami. Teściowa zaczęła podnosić głos, ale Tomasz szybko ją uciszył.

Nie było już odwrotu

Bez chwili wahania zadzwonił do lokatorów wynajmujących nasze mieszkanie i poinformował ich, że to ich ostatni miesiąc. Następnie spojrzał na matkę i siostrę i powiedział:

„Jeśli do końca miesiąca usłyszę jeszcze jedno obraźliwe słowo pod adresem mojej żony, możecie uznać, że nie macie syna.”

Miesiąc później wróciliśmy do naszego mieszkania. Jednak koszmar, którego doświadczyłam w domu teściowej, długo mnie prześladował.

Teściowa i teść wyrzekli się Tomasza, ale on wcale się tym nie przejął. Wręcz przeciwnie – powiedział, że to najlepsza rzecz, jaka mogła się wydarzyć. „Nie chcę ich ani widzieć, ani słyszeć” – stwierdził stanowczo.

I w końcu znów mogliśmy żyć po swojemu, wolni od toksycznych relacji.

Advertizement